Co teraz?

Poprosiłam Szefa o możliwość przejścia na 3/4 etatu… Przemyślę to jeszcze teraz na wakacjach. Nie mam serca do tej pracy. Pytanie czy do tej akurat czy w ogóle? Zmuszam się do wykonywania poleceń, robię to co muszę ale nic ponad to…. Niezbędne minimum…. Przynajmniej raz na godzinę układam motylki… Przecież to ściema jakaś… A znalazłabym zajęcie, porządki w szafkach po przeprowadzce, przekopanie się przez stertę dokumentów, z okresu kiedy mnie nie było… Prawda jest taka, że już przed chorobą przestałam mieć frajdę z przychodzenia tutaj… Widziałam powolny koniec, odchodzenie współpracowników, brak szans na jakikolwiek awans czy podwyżkę…. To nie motywuje… Siedzenie samej też nie do końca jest fajne… A po powrocie do domu energii wystarcza mi na jakieś pół godziny…. I zasypiam opatulona kołdrą… I kolejny dzień mija…. Nie mam siły ani weny na pakowanie, na prasowanie, na gotowanie, na porządki… Marazm… Życie mi przelatuje przez palce… Ile w tym skutków choroby a ile wrodzonego lenistwa nie potrafię rozstrzygnąć….Zawsze żyłam konkretnymi celami… W nich szukając spełnienia… Wakacje, Boże Narodzenie,l ślub… Co teraz mam przed sobą postawić??

Reklamy

niecierpliwość to nie jest dobry doradca…

właśnie minął miesiąc mojego tutaj pobytu…i zaczynam wymiękać…tryb kolonijny nigdy nie był moim ulubionym.jedzenie na gwizdek, spanie na gwizdek,no dobra, trochę przesadzam….,marzę o powrocie do domu…do bliskich…do oswojonych przedmiotów, w nowej odsłonie co prawda, ale moich…do niebudzenia bezdusznie o 6tej rano na zmierzenie ciśnienia,do ciepłej i czystej łazienki, do przytulenia i zapachu Jego ciepłej skóry….ratuje mnie codzienne wmawianie sobie „to dla Twojego dobra….”i serdeczni ludzie wokół. nawet ćwiczyć już mi się nie chce…bolą mięśnie, przecież ja nigdy w życiu tyle nie ćwiczyłam!!!!czasem połykam łzy zniechęcenia i wysiłku..czasem mam wrażenie, że mózg mi się zagotuje od koncentracji…. „wyprostuj kolano””prawa,lewa””pięta,palce”.Czy Wy sobie zdajecie sprawę jakim cudem jest fakt,że chodzicie??chcę do domu!!!!aaaaa!!!!!!za jakie grzechy Dobry Boże????czemu ja????czy nie za dużo jak na mnie jedną???jaki jest tego wszystkiego cel????fuck!!!!dość już!!!!więcej nie wytrzymam!dość!!