Małżeństwo..

 

Ponad tydzień już minął.Od tego wyczekanego ale i wystrachanego dnia. I co? W sumie żal,że już po… Bo było cudnie. Radośnie, ciepło, z pewnością, z uśmiechem nie schodzącym mi z twarzy, z trzymaniem się za rękę, z pocałunkami, głaskaniem wzajemnym, patrzeniem w oczy, krzykiem wewnętrznym „Tak!! Wreszcie!!”. Oczywiście  były też zgrzyty, Mama , która strofowała, że od uśmiechu takiego robią się zmarszczki,że zrób, że powiedz, że usiądź, że stań, że… FUCK! odczep się babo! Siostrzycy mej przysrała jakby sama figurą łani chwalić się mogła, czepialska kobieta, wiem, że nie specjalnie złośliwa jest, niestety mam po niej te zagrania, wobec Kaja szczególnie, qrczę chciałabym przestać i nauczyć się kochać Syna po prostu…. Bez wymówek, przynajmniej tak jak On to odbiera… trudne są kontakty dziecięco-rodzicielskie…. Waga przywiązywana do wyglądu własnego i cudzego, do tego co wypada i co przystoi… To odziedziczyłam po Mamie i z tym staram się walczyć… Panna Młoda w conversach, w lawendowej ramonesce, bez ślubnego bukietu, śmiejąca się od ucha do ucha, przytulająca gości  nie tylko całym sercem ale i całą sobą…. To nijak się miało do jej wizji… Ale za to było spełnieniem wizji mojej! Czułam się piękna aczkolwiek obszerna nieco… Genialny makijaż i fryzura dzięki Kasi, sama zadbałam o każdy lawendowy detal  stroju i wystroju i dumna z tego byłam na swój sposób… Tomaszek wyglądał mega przystojnie, patrząc na Niego tez czułam dumę choć lekki niedowiarek w środku mnie szeptał ” Jakim cudem Nam udało się spotkać i tak się nawzajem uszczęśliwiać?” Ucieszyli mnie bardzo wszyscy, którzy dotarli na ślub a rozczarowali Ci, których zabrakło.. Oczywiście rozumiem czemu zagranica nie przyleciała ale czemu nie dojechała Łódź i tyle znajomych z Poznania nas olało? Wiedzieli tyle miesięcy wcześniej, gdyby im zależało postarali by się i poprzekładali nieco plan dnia, wygospodarowali tą godzinę… Cóż, kolejna nauczka na przyszłość… Wiemy przynajmniej dla kogo ważni jesteśmy… I tego będziemy się trzymać. Żal też ,że wieczorem więcej ludziów nie wpadło na torta i lawendową lemoniadę.  Ale ucieszyła mocno obecność Anity z Młodymi, dysfunkcja oczywiście choć w niepełnym składzie, Monia, Oleńka z przyszłym małżonkiem …. Zmęczenie zaczęło mnie dopadać już przed 22gą, stres odpuścił, tygodnie przygotowań opadły mgłą na mózg…. Noc poślubna przespana snem twardym przy boku i w dotyku Męża ukochanego… Kawa rano wypita w prezentowych kubkach, wspólne czytanie życzeń, liczenie kasy, rozpakowywanie prezentów… Fajnie przeżywać to jako osoba dorosła, świadomie bardziej dużo niż te 20 parę lat temu… Właśnie… Przykro mi jest, ze Były nawet maila ani sms-a z życzeniami nie napisał… Czemu? Specjalnie? Wiedząc, że mnie to zaboli? Kij mu w tyłek… A codzienność poślubna może i nie różni się od tej przed niczym więcej niż jeszcze większą moją radością codzienną, błyskiem obrączki na palcu i mnóstwem formalności do załatwiania… No i podróżą poślubną, w którą za dni parę polecimy… W upale hiszpańskiego słońca i morza Śródziemnego wygrzewać nasze małżeńskie stadło… I wspomnienia kolekcjonować kolejne…. Jestem wdzięczna, że jest mi dane doświadczać tego wszystkiego….

Reklamy

Jedna myśl na temat “Małżeństwo..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s